Geoblog.pl    Krokwnieznane    Podróże    Dubaj- Sri Lanka - Australia i Azja Płd- Wsch    Czas na relaks
Zwiń mapę
2014
26
gru

Czas na relaks

 
Indonezja
Indonezja, Nusa Lembongan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 31065 km
 
Został nam kilka dni do odlotu, w Kucie nie chcieliśmy dłużej zostać, bo miasto męczy bardzo szybko, więc postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jedno miejsce w pobliżu Bali. Nusa Lembongan to niewielka wyspa znajdująca się 30 minut płynięcia speed boat'em od Bali. Znajduje się ona tuż obok maleńkiej Nusa Ceningan i dużo większej Nusa Penida. Dwie mniejsze wyspy połączone są mostem, który można pokonać pieszo lub skuterem. Dwa skutery ledwo mogą się minąć.
Łódka sieci Tanis kosztowała 17,5 $ w jedną stroną (łódź publiczna 10$, płynie 1,5h). Dopłynęła do zatoki Mushroom Bay, gdzie znajdował się nasz hotel tej samej sieci, co łódka. Przypadkiem wybraliśmy ten sam hotel.
Plaża przy naszym hotelu była bardzo ładna, zółty piasek, lazurowa woda i Bali w tle. Wypożyczyliśmy skuter na jeden dzień, by zobaczyć wyspę. Dojechaliśmy do restauracji Panorama, gdzie faktycznie można podziwiać piekną panoramę. Nabrzeże z cudowną wodą, łódki i zieleń wyspy.

Pojechaliśmy dalej w stronę wyspy Nusa Ceningan. Nagle pomiędzy domami mieszkańców lokalnych zobaczyliśmy tłum ludzi. Zatrzymaliśmy się i podeszliśmy zobaczyć co tam się dzieje. Ujrzeliśmy małą arenę, w niej dwóch mężczyzn trzymających koguty w dłoni. Inny mężczyzna kolejno każdemu ptakowi przywiązywał do nogi ostry nóż. Zrozumiałam co się dzieje- walki kogutów. Te, o których pisała Pawlikowska. Staliśmy jak wryci, czekając co się wydarzy. Gdy ptaki były gotowe, mężczyźni zaczęli je drażnić, zbliżając do siebie i wyrywając im pióra. Tłum zgromadzonych mężczyzn zaczął krzyczeć i machać dłońmi. Brzmiało to podobnie do tańców na Uluwatu. "Cza-cza" jakoś tak. Człowiek wewnątrz ringu zaczął zbierać pieniądze. Zrozumiałam, że tłum zaczął obstawiać zakłady. W końcu wszyscy ucichli. Mężczyźni trzymający ptaki wyrwali im kilka piórek szybkim ruchem i pozostawili je na dwóch końcach ringu. Ptaki natychmiast rzuciły się ku sobie. Dumne ptaki, bojowo nastawione zaczęły walczyć. Mężczyźni zaczęli dopingować. W końcu jeden z kogutów padł. Walka się skończyła. Wygrał ten drugi, a dumny właściciel ściągnął z niego ostry nóż. Ledwo żywy przegrany, został żywcem obdarty ze skóry. Potem połamano mu kości i odcięto głowę. Okrutne. Kolejni mężczyźni szykowali swoje koguty do następnej walki.
A w koszach czekało wiele sztuk na być może swój ostatni pojedynek.
Odeszliśmy w milczeniu. Być może to balijska tradycja, a może tylko rozrywka, ale koszmarnie okrutna. To było ponad nasze siły. Nie chcieliśmy dłużej myśleć o tym, co zobaczyliśmy przed chwilą.

Pojechaliśmy dalej. Przejechaliśmy drewniany mostek i znaleźliśmy się na drugiej wyspie. Woda oddzielająca wyspy była lazurowa, a wzdłuż wybrzeża rosły namorzyny. Przejechaliśmy się kawałek, zatrzymaliśmy się na chwilę w Le Pirat- małym hotelu z bajkowymi domkami, który poleciła nam znajoma z Polski.
Wróciliśmy na naszą wyspę i zrobiliśmy rundkę do drugiej plaży. Śliczna wyspa. Dużo ładniejsze wybrzeże niż na Bali.

Oddaliśmy skuter i przez resztę czasu oddaliśmy się słodkiemu lenistwu. Basen, książka, plaża. W końcu się wyspaliśmy porządnie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 93 wpisy93 31 komentarzy31 1018 zdjęć1018 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
22.07.2015 - 07.08.2015